Dzieci w Polsce tyją dziś najszybciej w Europie. Nadwagę ma już jedna piąta dzieci i młodzieży! Statystyki są naprawdę alarmujące. Jeśli obecne tempo przybierania na wadze najmłodszej części społeczeństwa się utrzyma, obecne młode pokolenie będzie żyło znacznie krócej od swoich rodziców. A skoro już o rodzicach mowa… To właśnie do nich należy zadanie właściwej edukacji żywieniowych swoich pociech. Czasu jest niewiele, a im wcześniej zaczniemy, tym większą szansę powodzenia mamy. To właśnie my, rodzice, jesteśmy pierwszym autorytetem swoich dzieci – wykorzystajmy to!

9456382687_b2a47766be_bFakty są niezaprzeczalne – zaledwie kilka pierwszych lat życia człowieka ma największe znaczenie dla wypracowania nawyków, które będą mu potem towarzyszyły przez całe życie. Pierwsze nawyki są silne, dlatego w późniejszym wieku trudno je zmienić. Potrzeba do tego ogromnej świadomości i samozaparcia.

Edukację żywieniową dzieci powinniśmy zacząć od… zmiany własnej diety. Oczywiście pod warunkiem, że dotąd nie należała do najzdrowszych. Najgorsze, co możemy zrobić, to pouczanie dziecka w kwestiach żywieniowych, podczas gdy sami nie stosujemy się do zasad racjonalnego odżywiania. Dziecko szybko wychwyci fałsz, bez problemu dostrzeże niesprawiedliwość i zacznie buntować się przeciwko zakazom.

A propos zakazów. Jedzenia nie należy przedstawiać w kategoriach nakazów, zakazów oraz nagród. Uczmy dzieci, że to przyjemność o społecznym wymiarze, którą warto celebrować, ale nie pokazujmy im, że jedzenie powinno stać w centrum naszego życia. Dziecko powinno wiedzieć, że jedzenie potrzebne jest do podtrzymywania funkcji życiowych, nie zaś do pocieszania smutków czy nagradzania się za sukcesy.

Z drugiej strony nie możemy pokazywać dzieciom, że jedzenie jest czymś zupełnie drugorzędnym w życiu. Posiłki powinny mieć więc swoje stałe pory w ciągu dnia, a najlepiej, jeśli spożywamy je wspólnie, całą rodziną. Nie zawsze jest to możliwe, ale przynajmniej na jeden w ciągu dnia powinno udać się zasiąść razem do stołu. W ten sposób dziecko uczy się, że posiłki są ważnymi elementami codzienności.
Lekceważenie tego rytuału skutkuje tym, że dziecko zaczyna z czasem jeść niedbale, przez telewizorem, w biegu i „co popadnie”, a więc łatwo i szybko dostępną, ale bezwartościową żywność.

To wszystko wymaga oczywiście więcej czasu, ale przy odpowiednich podejściu i organizacji wcale nie aż tak dużo, jak nam się wydaje. Posiłki nie muszą być wyszukane i czasochłonne, zwłaszcza te, które dajemy dzieciom na szkolne drugie śniadanie. Wystarczy wysokiej jakości pełnoziarniste pieczywo, świeże warzywa i owoce, jogurt naturalny, niedosładzane płatki na mleku, chuda wędlina o naturalnym składzie, jajka, twaróg. Kanapki i drożdżówki w dobie różnorodnych, szczelnych pojemników na posiłki już dawno przestały być jedyną możliwością. Na deser możemy dołożyć dziecku kawałek czekolady o wysokiej zawartości kakao oraz garść orzechów. To ogromna dawka magnezu, który zapewni uczniowi lepszą pamięć i doskonałą koncentrację.

Nie zapominajmy też o tym, że dzieci nie wolno wypuszczać z domu bez zdrowego śniadania oraz butelki wody mineralnej w plecaku. Najważniejsze, to wypracować nawyk regularnego jedzenia. I jeszcze jedna rada: stosując się do wszystkich tych zasad mimo wszystko dajmy dzieciom wybór. Każdy z nas ma prawo przecież nie lubić określonego produktu czy potrawy, bo każdy ma indywidualne preferencje smakowe. Pytajmy jednak: „który owoc wolisz?” zamiast „czy zapakować ci owoc?”. I nie zakazujmy bezwzględnie tego, co słodkie. Człowiek ma naturalną preferencję słodkiego smaku, więc to nic dziwnego, że dzieci pociągają słodycze. Zbytnia zasadniczość w tej kwestii poskutkuje buntem najmłodszych i… kupowaniem słodkości w tajemnicy przed rodzicami.

Dzieci warto też zabierać ze sobą na zakupy, zwłaszcza do eko sklepów ze zdrową żywnością. To właśnie tam dziecko na własne oczy ma szansę zobaczyć, jak duży może być wybór produktów dobrych dla jego zdrowia. Zwłaszcza na dziale ze zdrowymi słodyczami.