Niegdyś mówiło się o niej „biała śmierć”, ale dziś to miano przejął cukier. Czy oznacza to jednak, że wyniki niegdysiejszych badań przestały obowiązywać i sól nagle zaczęto uznawać za zdrową? Temat jest trudy, a zwykli konsumenci czują się zagubieni. Czy ograniczyć spożycie soli, czy pozostawić je na tym samym poziomie? Jak jest naprawdę?

14440518720_ce357f93c0_cZacznijmy jednak od początku. Ludzki organizm składa się także z soli. Jej ilość waha się w granicach 130-165 g. To pierwiastek alkaliczny magazynowany w mięśniach, mózgu, nerwach, szpiku kostnym, skórze, nerkach, błonach śluzowych żołądka i jelit. Najważniejszy zaś ośrodek magazynowania soli znajduje się w wątrobie. Dlaczego akurat tam? Bo wątroba odpowiada za neutralizację toksycznych substancji będących produktem ubocznym przemiany materii czy stresu. Można więc łatwo powiązać rolę soli z oczyszczaniem organizmu.

Jeśli chodzi zaś o wodę, stanowi ona ok. 60-70 procent składu naszego ciała. Służy do transportu składników odżywczych do komórek i narządów i ułatwia wydalanie substancji szkodliwych. Jednak dostarczanie wody do organizmu wcale nie jest równoznaczne z jego nawadnianiem. Aby faktycznie krążyła po organizmie i spełniała swoje zadania, potrzebny jest sód. Bez niego woda właściwie tylko przez nas „przepływa” i zostaje szybko wydalona. To dlatego do szklanki z wodą przed jej wypiciem należy dodawać… odrobinę soli. Sól zatrzymuje wodę w organizmie. W nadmiarze jest to zjawisko szkodliwe (powoduje m.in. obrzęki), ale w odpowiednich ilościach zapobiega zbyt szybkiemu wydaleniu wody wraz z moczem.

O roli sodu w nawadnianiu organizmu mówi się nawet sporo, ale mało kto wskazuje na znaczenie drugiego składnika soli – potasu. Sód reguluje zawartość wody tylko na zewnątrz komórki, w jej wnętrzu odpowiedzialny jest za to właśnie potas. W duecie sprawiają, że błony komórek całościowo mają właściwy potencjał elektrochemiczny potrzebny do poprawnego przewodzenia impulsów nerwowych. Dzięki temu komórki są prawidłowo zaopatrzone w aminokwasy, cukry i mikroelementy (witaminę B1, PP, C, cholinę i biotynę), a mięśnie działają bez szwanku.

Do prawidłowego działania organizmu potrzebna jest zatem równowaga sodowo-potasowa. Tak się jednak składa, że przeciętna dieta dostarcza za dużo sodu w stosunku do potasu. Kiedy równowaga sodowo-potasowa jest zaburzona, spożywanie tradycyjnej soli kuchennej w dużych ilościach faktycznie może szkodzić. Za dużo sodu i za mało potasu powodują zatrzymywanie się wody i w konsekwencji obrzęki, nadciśnienie, skurcze mięśni, wahania nastroju.

Soli nie należy zatem eliminować z diety, co jednocześnie nie oznacza, że wolną nam ją jeść bez ograniczeń. Zalecane przez WHO 5 g dziennie (1 łyżeczka) to bezpieczna dawka, ale należy pamiętać, że sól ma w sobie wiele innych produktów spożywczych, jak pieczywo, wędliny, dania gotowe. Jeśli zastanawiamy się, czy wybrać sól kuchenną, czy morską, postawmy na tę drugą. Jest bowiem bogata w magnez, wapń, cynk, żelazo i mangan. Warto też spożywać sól himalajską, która na Ziemi krystalizowała się wiele milionów lat temu i dzięki temu nie jest skażona przez zanieczyszczenia współczesnego świata. Jeśli jednak chcemy przywrócić organizmowi równowagę sodowo-potasową, warto włączyć do diety sól o obniżonej zawartości sodu. Produkty tego rodzaju są już coraz łatwiej dostępne, ale największy ich wybór znajdziemy w sklepie ze zdrową żywnością.